stat

Rozmowy z kandydatami na prezydentów: Jacek Hołubowski

Jacek Hołubowski walczy o urząd prezydenta Gdańska z komitetu Gdańsk Tworzą Mieszkańcy.
Jacek Hołubowski walczy o urząd prezydenta Gdańska z komitetu Gdańsk Tworzą Mieszkańcy. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Kontynuujemy cykl rozmów z kandydatami na prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu. Dziś rozmowa z Jackiem Hołubowskim z komitetu Gdańsk Tworzą Mieszkańcy. Wcześniej rozmawialiśmy z Jarosławem Wałęsą, kandydatem Koalicji Obywatelskiej (PO i Nowoczesna), przedstawiliśmy rozmowę z kandydatem PiS Kacprem Płażyńskim, z urzędującym prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, z kandydatką Nowoczesnej Ewą Lieder (wycofała się z rywalizacji), z prof. Andrzejem Ceynową, kandydatem z ramienia SLD, a także z Elżbietą Jachlewską reprezentującą Lepszy Gdańsk. Za tydzień wywiad z Dorotą Maksymowicz-Czapkowską, kandydatką Narodowego Frontu Polski.



Na którego z kandydatów na prezydenta Gdańska zagłosowałbyś w nadchodzących wyborach?

Pawła Adamowicza

18%

Andrzeja Ceynowę

3%

Jacka Hołubowskiego

33%

Elżbietę Jachlewską

9%

Dorotę Maksymowicz-Czapkowską

2%

Kacpra Płażyńskiego

15%

Jarosława Wałęsę

13%

żadngo z nich

7%
Katarzyna Moritz: Jest pan już po kilku debatach prezydenckich, w których bardzo często, mimo różnych opcji i założeń programowych, kandydaci są zgodni w wielu sprawach dotyczących Gdańska. Z czego to wynika?

Jacek Hołubowski: Trzeba wziąć pod uwagę, na ile i dla kogo jest to tylko gra. Nie ufam ludziom reprezentujących określone środowiska partyjne, nacechowane nepotyzmem, kolesiostwem i żądzą władzy, oni powiedzą wszystko, by osiągnąć cel. Taka jest polityka, a chciałbym, żeby było jej jak najmniej w samorządzie.

Gdańsk Tworzą Mieszkańcy to nowy ruch miejski, na plakatach wyborczych odcinacie się od polityków i polityki. Dlaczego powstał ten zespół i kto go tworzy?

Gdy rozmawiamy z ludźmi, słyszymy ciągle to samo, że to wszystko nie ma sensu, że to wszystko to jest jedna klika, że startujący w wyborach to "farbowane lisy". Nie mamy za sobą partyjnych finansów, nie mamy sztabu, wszystko sami załatwiamy, dla nas najważniejsi są mieszkańcy i to na nich nam zależy.

Macie w swoim gronie nawet 17-latka, najmłodszego kandydata na radnego w Gdańsku.

Jakub Bródka będzie pełnoletni 17 października. Sam się do mnie zgłosił, powiedział, że interesuje się sytuacją polityczną, samorządem, reprezentował Gdańsk jako poseł na Sejm dzieci i młodzieży. Podoba mu się nasza idea, bo widzi te partyjne rozgrywki i nie chce w tym uczestniczyć. Zaproponowałem mu, żeby startował do Rady Miasta, bo ma charyzmę. On reprezentuje środowisko młodych ludzi i chce wdrażać projekty, np. takie, które będą łączyć seniorów z młodymi ludźmi.

Ponadto w zespole mamy obecnych radnych - Łukasza Hamadyka i Dorotę Dudek. Czy to się komuś podoba, czy nie, są oni wysoko oceniani za swoje zaangażowanie. Mamy też kilku radnych dzielnicowych, jak pan Florian Wojciechowski z Piecek-Migowo, gdzie prowadzi dom sąsiedzki, jest bardzo aktywny, warto na niego stawiać. Dobrosław Bielecki to natomiast facet, który prowadził klub sztuk walk i pokazał, że sport i rywalizacja to dobra droga. Przyciągnął do sportu tak zwaną trudną młodzież, ci ludzie dzięki temu dzisiaj są szanowanymi mieszkańcami, nie zeszli na złą drogę, ma wiele takich sukcesów.

Pan jest przedsiębiorcą?

Tak, ale nie jakimś wielkim biznesmenem, działam w branży kosmetycznej. Zresztą od najmłodszych lat dążyłem do niezależności, życie mnie nie rozpieszczało.

Czy z pana perspektywy Gdańsk wspiera prywatnych, niewielkich przedsiębiorców?

W mojej branży daję sobie spokojnie radę i nie mam relacji z magistratem. Ale wiem, że inni przedsiębiorcy, którzy wychodzą np. z jakąś inicjatywą i muszą rozmawiać z urzędem w kwestii pozwoleń, często nawet nie próbują, bo mają przeświadczenie, że to nie ma sensu i trzeba mieć układ, żeby coś załatwić. Ja się z tym nie zderzyłem, ale jak się dobrze przyjrzymy to widać, że w pewnych obszarach przewijają się ciągle te same podmioty i osoby.

Jeden z pana konkurentów, Jarosław Wałęsa, zaproponował, by zmienić godziny pracy urzędu. Czy pan miałby podobną propozycję? A może zredukuje pan liczbę urzędników?

Fajnie by było, gdyby administracja była jak najtańsza i najchudsza, ale dzisiaj nie jestem w stanie powiedzieć, czy tych urzędników jest za dużo, to trzeba przeanalizować. Części z nich na pewno trzeba przeorganizować pracę, ale jeżeli chodzi o urzędników wyższego szczebla, to myślę, że można znaleźć oszczędności.

Wasze ugrupowanie zaczęło się szerzej kojarzyć z akacjami dotyczącymi uciążliwych zakładów w Gdańsku, jak Port Service czy Siarkopol. Co by pan zrobił z tymi problemami, gdyby został prezydentem?

Bycie prezydentem traktuję jako kontrakt i funkcję społeczną. Jeśli zostanę prezydentem, to obecny fotel prezydenta wystawię na korytarz. Co do tych obiektów, to jest to głównie akcja Łukasza Hamadyka i Dobrosława Bieleckiego, w którą się włączyłem. Jednak bezpośrednio dostałem informacje z Gostyninia o odpadach, które mają przyjechać do Port Service, nagłośniliśmy to, żeby nie przyjechały tu po cichu.

Uważam, że w tej sprawie wszyscy powinniśmy stanąć po jednej stronie, prezydent razem z wojewodą i marszałkiem. Należy pamiętać, że jeżeli wcześniej zerwiemy umowę, trzeba też się zastanowić, kto poniesie ewentualne koszty rekultywacji terenu po tym zakładzie. Jeżeli okazałoby się, że miasto musiałby to zrobić na własny koszt, to trzeba najpierw obciążyć tym spółkę. To mogłoby doprowadzić do tego, że sprawa ciągnęłaby się w sądach latami, a tu cenniejsze jest zdrowie mieszkańców, którego nie możemy zamieniać na złotówki. Rozwiązać umowę byłoby najprościej, ale uważam, że jest pole do dyskusji, ale musimy pokazać, że wojewoda, marszałek i prezydent miasta są w jednej drużynie i mówimy jednym głosem. Jeżeli sam prezydent będzie interweniował, tak jak to było ostatnio, to go zignorują.

Sądzi pan, że takie zakłady z uciążliwą działalnością mają wpływ na liczbę zachorowań na nowotwory w Gdańsku?

Moim zdaniem mają. W naszym województwie mamy bardzo wysoki wskaźnik zachorowalności na nowotwory. Łukasz Hamadyk i my proponowaliśmy stworzenie mapy zachorowalności, oszacowano, że jej koszt wyniesie 60 tys. zł, ale nikt tego nie chce zrobić. Wydaje się, że jest lobby, żeby tego nie zrobić, ta mapa wskazałaby dokładnie ośrodki zachorowań i można by było udowodnić, że pewne obiekty i czynniki mają na to wpływ. To jest tylko 60 tys. zł, a np. partie polityczne na swoje konwencje wydają lekką ręką podobne kwoty. Ja jako Jacek Hołubowski mam dużo mniejsze możliwości na zbadanie tej kwestii niż pan europoseł Jarosław Wałęsa, który nie wykazał żadnego zaangażowania w tej sprawie. Na pewno się trzeba z tym zmierzyć, stanąć murem i razem ponad podziałami.

Komunikacja miejska to temat podczas tej kampanii bardzo nośny, szczególnie po tym, jak Kacper Płażyński zaproponował stworzenie szybkiego połączenia do Wrzeszcza. Co pan sądzi o naszej komunikacji miejskiej, a także o tym pomyśle?

Komunikacja w Gdańsku wcale nie wygląda aż tak źle, na tle wielu innych miast. Oczywiście są problemy, jak psujące się tramwaje czy brak kierowców, ale czy sprawę rozwiąże linia do Wrzeszcza? To jest kwestia bardzo dużych finansów i rozwiązań budowlanych, które nie będą proste, ale jest jeszcze jeden aspekt tej propozycji. Chodzi o skrzyżowanie Miszewskiego z Grunwaldzką, ono już teraz jest zatłoczone, jeżeli tam się włączy tramwaj, to będzie tragedia.

Ale co jeszcze bardzo istotne i każdemu to umyka, dzisiaj tramwajem dojadę w wiele miejsc, ale na przykład żeby dojechać z jednej dzielnicy do drugiej wzdłuż obwodnicy to jest bardzo duży problem. Można by to było łatwo rozwiązać i nawet pilotażowo puścić tam choćby małe autobusy. To w dużej mierze zmniejszyłoby korki w tym rejonie.

Jakie jest pana stanowisko w sprawie mieszkań komunalnych? Czy powinno się ich budować więcej, a może trzeba bardziej inwestować w TBS?

Chciałbym przede wszystkim, żeby ludzie nie mieli problemów z mieszkaniami, żeby mieli gdzie mieszkać i dlatego należałoby w pierwszej kolejności wyremontować pustostany. Znam takich ludzi, którzy by byli w stanie sami wyremontować pustostan, gdyby tylko go dostali, na przykład z propozycją obniżenia czynszu. Wtedy bardziej by to docenili i szanowali, jak swoje. Co do TBS-ów to jestem sceptyczny, tam są horrendalne czynsze i wielu ludzi nie stać na to, by tam mieszkać. Dlatego stawiałbym na budownictwo komunalne, ale na uczciwych warunkach.

Co pan sądzi o określeniu wygłoszonym przez Jarosława Wałęsę: "Gdańsk - republika deweloperów"? Zgadza się pan z tym stwierdzeniem?

Jarosław Wałęsa reprezentuje środowisko, które tworzyło republikę deweloperów. Jego liderzy list to są właśnie ludzie, którzy od lat w tym uczestniczyli, zarządzali tym miastem i przymykali oko. Jarosław Wałęsa cztery lata temu w kampanii wyborczej wychwalał wniebogłosy Pawła Adamowicza i to, jakim on jest cudownym i świetnym gospodarzem. To przepraszam, on wtedy nie wiedział o republice deweloperów. Jest szczytem hipokryzji to, co robi, jeżeli nazywał Pawła Adamowicza swoim przyjacielem, a teraz wbija mu nóż w plecy, to taki człowiek co z nami zrobi, jeżeli będzie prezydentem? To wyklucza go totalnie.

W Gdańsku bardzo dużo się buduje i wiele osób twierdzi, że deweloperzy mają ułatwione funkcjonowanie.

Faktem jest, że w dzielnicach nadmorskich przewijają się ciągle ci sami deweloperzy, co budzi niepokój i kontrowersje. Dlatego jednym z naszych postulatów będzie, że plan zagospodarowania przestrzennego po uchwaleniu nie może być przez 10 lat zmieniany. Wyjątkiem będą zmiany w wyniku realizacji inwestycji służącej społeczeństwu czy wyższego celu.

Jeżeli nie wejdzie pan do drugiej tury wyborów, komu udzieli pan swojego poparcia?

Ja nie zakładam takiego scenariusza absolutnie. Jakbym nie wierzył w to, że nie zostanę prezydentem, to bym w ogóle nie startował. To nie ma sensu, jak można jechać na zawody zakładając, że się przegra?

Mam ducha sportowca, zawsze walczę o najwyższy laur, tym razem jest to jeszcze bardziej motywujące, bo nie walczę o swoje zwycięstwo, a zwycięstwo całego miasta, bo czuję się związany z tym miastem. Może to zabrzmi górnolotnie, ale Gdańsk traktuję jak dom, a gdańszczan jak swoją rodzinę.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (94)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.