stat

Rozmowy z kandydatami: Grażyna Czajkowska

Grażyna Czajkowska
Grażyna Czajkowska fot. Lucyna Pęsik/trojmiasto.pl

Kontynuujemy cykl rozmów z kandydatami na prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu. Dziś rozmowa z Grażyną Czajkowską, kandydatką Kocham Sopot. Wcześniej przedstawiliśmy już rozmowę z jej konkurentem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości - Piotrem Melerem oraz z urzędującym prezydentem Jackiem Karnowskim. Za tydzień przedstawimy rozmowę z Jackiem Hołubowskim z komitetu Gdańsk Tworzą Mieszkańcy.



Czy na kierowniczych stanowiskach w trójmiejskich samorządach brakuje kobiet?

tak

53%

nie

47%
Piotr Weltrowski: "Moja propozycja to wizja miasta, w którym słucha się sopocian" - powiedziała pani podczas konferencji, gdy zaprezentowano panią jako kandydatkę Kocham Sopot na prezydenta miasta. Uważa pani, że obecne władze miasta nie słuchają mieszkańców?

Grażyna Czajkowska: Moje ośmioletnie doświadczenie pracy w samorządzie uświadomiło mi, że mieszkańcy czują się niesłyszani w Sopocie. Niesłyszani, bo miasto przedkłada potrzeby turystów nad ich potrzeby. Nie do końca realizowane są potrzeby mieszkańców, od takich prozaicznych, codziennych, jak kwestie związane z parkowaniem, brakiem ławek, koszy na śmieci po opiekę zdrowotną. Zaburzona jest komunikacja urzędu z mieszkańcami.

Może pani wymienić przynajmniej kilka przykładów sytuacji, kiedy to urząd faktycznie podjął jakieś działania wbrew woli mieszkańców Sopotu?

Ostatnio mieliśmy do czynienia z taką sytuacją. Odbyły się konsultacje dotyczące zazielenienia placu Przyjaciół Sopotu. Jesienią przedstawiono plan: pracujemy w zespołach roboczych, później mieszkańcy przygotują swoje koncepcje, następnie studenci przygotują na ich podstawie swoje wizje, a na koniec mieszkańcy zadecydują, którą z nich zrealizować. Tyle teoria. W praktyce wyglądało to tak, że wszyscy dowiedzieliśmy się z mediów, że koncepcja została już wybrana i zaraz zaczną się prace. Już po ogłoszeniu wszystkiego wciąż przychodzili do mnie, jako do radnej, mieszkańcy i pytali, kiedy odbędzie się spotkanie, na którym będą mogli wybrać najlepszą wizję. Tymczasem ta wizja została już arbitralnie wybrana przez miasto, bez ostatecznego głosu ze strony mieszkańców.

To jeden przykład. Pamięta pani więcej podobnych sytuacji?

Podobnie wyglądały konsultacje dotyczące zagospodarowania parku Herbstów i stworzenia tam domu pomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualną.

A pani jest przeciwna tej inwestycji?

Popieram ideę stworzenia takiego ośrodka, ale popieram też mieszkańców, którzy byli przeciwni zabudowywaniu terenu zielonego i apelowali do władz miasta o zmianę lokalizacji tej inwestycji. Trzeba pamiętać, że mieszkańcy od 30 lat walczyli o to, żeby tego miejsca nie zabudowywać. Przecież dyskusja o tym, gdzie ten ośrodek powinien powstać, trwała przez 10 lat. To wystarczająco wiele czasu, aby znaleźć inne miejsce dla takiej inwestycji. Miejsce, które wszystkich zadowoli.

Zna pani takie miejsce? Gdzie ten ośrodek mógłby powstać, aby mieszkańcy byli zadowoleni?

Tak. Na przykład przy ul. Sobieskiego lub Jana z Kolna. Obie działki znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie ośrodka zdrowia i są dobrze skomunikowane.

Podobne hasła - dotyczące "odzyskania Sopotu dla mieszkańców", "zwrócenia miasta mieszkańcom" i "wsłuchania się w głos mieszkańców" - niosą na sztandarze praktycznie wszystkie ugrupowania opozycyjne względem rządzącej miastem Platformy Sopocian. Czy nie rozważaliście państwo stworzenia jednej wspólnej koalicji?

Po ostatnich wyborach sama zainicjowałam serię spotkań z członkami stowarzyszenia Mieszkańcy dla Sopotu. Od razu zaproponowałam im współpracę, wspólne działanie na rzecz miasta. I faktycznie, przez mniej więcej trzy lata współpracowaliśmy. Wszystko zmieniła decyzja Mieszkańców dla Sopotu, aby zorganizować referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego z funkcji prezydenta.

Kocham Sopot nie chciało odwołania prezydenta?

W naszej ocenie organizowanie referendum na pół roku przed startem kampanii wyborczej nie miało sensu. Poza tym byliśmy tą decyzją zaskoczeni. Nikt z nami tego nie konsultował.

A po wyborach dopuszcza pani możliwość ścisłej współpracy z Mieszkańcami dla Sopotu? Albo z Prawem i Sprawiedliwością, które także prezentuje podobne hasła do waszych?

Kocham Sopot jest otwarte na dialog ze wszystkimi. Także z Platformą Sopocian.

Co w pani ocenie odróżnia Kocham Sopot od pozostałych ugrupowań sopockiej opozycji? Dlaczego wyborcy mają wybrać akurat panią i pani ugrupowanie, a nie konkurencję, która idzie do wyborów z praktycznie takimi samymi hasłami?

Właśnie to nastawienie na dialog nas wyróżnia. Nie jesteśmy tak agresywni, jak inne ugrupowania opozycyjne. Widzimy, co należy poprawić w Sopocie, ale też nie chcemy krytykować wszystkiego, co zrobiła aktualna władza. Były rzeczy, które robiono źle, ale było też wiele takich, które były dobre. My nie chcemy rewolucji, chcemy usprawnień i ulepszeń, a nade wszystko zmiany sposobu zarządzania miastem.

To może przejdźmy od ogólników w kierunku konkretów. Co w Sopocie było robione źle, a co dobrze?

Kiedy pojawiły się pieniądze unijne, to nie do końca dobrze rozplanowano ich wydawanie. Mam wrażenie, że pominięto potrzeby mieszkańców, a skupiono się na dużych inwestycjach. Nie chcę przy tym powiedzieć, że modernizacja mariny, remont Opery Leśnej czy budowa Ergo Areny to były złe inwestycje, choć w przypadku tej ostatniej uważam, że Sopot powinien walczyć o inny podział partycypacji w jej kosztach, bardziej sprawiedliwy i dostosowany do wielkości i liczby mieszkańców w obu finansujących tę inwestycję miastach. To były inwestycje ważne, ale skupiono się na nich i zaniedbano na przykład budownictwo komunalne. Zbyt późno rozpoczęto budowę mieszkań komunalnych. W ogóle tyczy się to wszystkich działań podejmowanych po to, aby utrzymać w Sopocie młodych mieszkańców. Przecież od dawna było wiadomo, że w mieście potrzeba żłobka. Wiele razy sama o tym wspominałam podczas sesji Rady Miasta. Odzewu nie było, a teraz, tuż przed wyborami, prezydent ogłasza, że nowy żłobek powstanie. Ja bym chciała poza większym naciskiem na budownictwo komunalne oraz właśnie budowę żłobka, zachęcać młodych do mieszkania w Sopocie choćby przez system bonów na wynajem niani czy opłacenie prywatnego żłobka.

W samorządzie działa jednak tzw. zasada krótkiej kołderki, żeby na coś przeznaczyć więcej środków, to gdzie indziej trzeba ograniczyć wydawanie pieniędzy. Z czego by pani zrezygnowała, aby zapewnić większe środki na budownictwo komunalne czy bony dla młodych rodziców?

Na pewno dokładnie przyjrzałabym się wydatkom na promocje. Myślę, że Sopot w zbyt rozrzutny sposób promuje się na zagranicznych targach inwestycyjnych i turystycznych. Potrzebna jest weryfikacja wydatków w obszarze sport i kultura, ponadto należy zwiększyć skuteczność ściągalności opłat uzdrowiskowych i parkingowych, bo Sopot rocznie odwiedza ok. 2 mln turystów.

Chce pani, aby Sopot nie promował się na zagranicznych targach, ale przecież Sopot żyje z turystów.

W pewnym sensie tak, ale też nie do końca, bo turyści zostawiają w Sopocie pieniądze, ale nie zawsze trafiają one do sopocian i do budżetu miasta. Duże sieci hotelarskie czy sieciowe restauracje nie płacą podatków w Sopocie.

Jeżeli chodzi o inwestycje, co jeszcze - poza budownictwem komunalnym i żłobkiem - powinno być priorytetem miasta w tej kwestii?

Sopot to miasto kojarzone ze sztuką, a mam wrażenie, że zapomniano w nim o sopockich artystach, wielu z nich narzeka na przykład na brak galerii, w której mogliby wystawiać i sprzedawać swoje dzieła. W mieście przydałaby się także sala koncertowa na tysiąc osób. Słyszę zapytania o taki obiekt i ze strony artystów, i mieszkańców.

Ergo Arena i Opera Leśna nie wystarczą?

To są ogromne obiekty. Mi chodzi o obiekt mniejszy, gdzie mogłyby się odbywać koncerty nieco bardziej kameralne i przez cały rok. Taka sala mogłaby powstać na Zamkowej Górze. Myślę, że idealną formułą byłaby tu formuła partnerstwa publiczno-prywatnego. Mieszkańcy potrzebują też inwestycji w miejsca, po których chodzą codziennie, oddalone od głównych arterii ulice, chodniki i skwery wymagają naprawy. Tam potrzebujemy przestrzeni integrujących różne grupy wiekowe, ludzi młodych i starszych, z dostosowaną do potrzeb seniorów zabudową.

W ciągu ostatnich lat dużo mówiło się o problemie z bezpieczeństwem w centrum Sopotu. Miasto podjęło tu całkiem konkretne działania: dogadano się z właścicielami klubów, aby wpuszczali do środka tylko osoby powyżej 21. roku życia, ograniczono także godziny nocnej sprzedaży alkoholu. Popiera pani te działania?

Popieram, choć uważam, że sprzedaż alkoholu powinna być ograniczona w większym zakresie, nie od godz. 2 w nocy, a od północy. Takie rozwiązanie faktycznie pozwoliłoby zmniejszyć liczbę pijanych na ulicach. Bo powiedzmy sobie szczerze, po 2 w nocy i tak tego alkoholu sprzedawało się niewiele. W mojej ocenie naprawdę kluczowa jest większa egzekucja prawa. W Sopocie jest zbyt mało strażników miejskich.

Zwiększyłaby pani ich liczbę?

Myślę, że tak. A już na pewno zwiększyłabym dotację z budżetu miasta na dodatkowe patrole policji.

Czy ma pani jakieś doświadczenie menadżerskie? Praktycznie wszyscy pani kontrkandydaci mają doświadczenie w pracy na stanowiskach kierowniczych, nawet jeżeli chodzi tylko o zarządzanie organizacją pozarządową. Pani posiada takie doświadczenie?

Od 28 lat prowadzę razem z mężem firmę rodzinną. Zajmujemy się projektowaniem przestrzeni miejskich, witryn sklepowych i scenografii. Poza tym ostatnie osiem lat pracy w Radzie Miasta dało mi bardzo dużo doświadczenia. Od samego początku byłam członkiem komisji finansów i strategii rozwoju miasta. Przez tę komisję przechodzi większość uchwał, więc doskonale zdaję sobie sprawę z obowiązków, jakie są udziałem władz miasta.

Zarządzanie miastem to także zarządzanie dużym zespołem ludzi. Myśli pani, że i w tym by się pani sprawdziła?

W firmie zajmuję się m.in. sprawami kadrowymi. Mam też doświadczenie w pracy w organizacjach pozarządowych, także na stanowiskach kierowniczych. Nauczyłam się współpracy z ludźmi, także na zasadzie dialogu, bo zarządzanie firmą, a zarządzanie organizacją pozarządową to dwie różne sprawy. Moja dewiza to dialog, diagnoza i działanie. Jeżeli zostanę prezydentem miasta, to zamierzam posiłkować się wiedzą ekspercką moich współpracowników i pracowników urzędu, na jej podstawie szukać zawsze optymalnego rozwiązania i podejmować, już samodzielnie, decyzje.

Ma już pani kandydatów na ewentualnych wiceprezydentów?

Wśród moich współpracowników mam wielu ekspertów i samorządowców. Wybór wiceprezydentów nie będzie łatwy. Wszyscy oni kandydują do Rady Miasta Sopotu, jest pani Barbara Kijewska, nauczyciel akademicki, specjalistka od kwestii społecznych. Jest Mariusz Kaszubowski, dyrektor finansowy szpitala w Lęborku, Grzegorz Wierczyński, specjalista informatyki prawniczej oraz doświadczeni samorządowcy - Wojciech Fułek i Jarosław Kempa. Bazę ludzką posiadamy.

Wśród osób, które miały kandydować z list Kocham Sopot był też Ryszard Kajkowski, który jednak nie wystartuje z waszej listy. Zarzucił wam w dość emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych, że jego kandydatura została wycięta w związku z naciskami osób finansujących waszą kampanię i rzekomo związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Czy to prawda?

Faktycznie rozstaliśmy się z panem Ryszardem, była to decyzja spowodowana tym, że dość radykalnie i często wypowiadał się on w mediach społecznych na temat ogólnokrajowej polityki. Prosiliśmy go, aby to ograniczył, bo Kocham Sopot jest zespołem ludzi o różnych przekonaniach i poglądach, gdzie mimo politycznych różnic wszyscy jesteśmy skupieni na pracy dla samorządu. On jednak nie chciał się ograniczać w tym zakresie, stąd decyzja o tym, aby nie kontynuować współpracy. Jeżeli zaś chodzi o jego komentarz odnośnie nacisków, to jest on absurdalny, bo wpłaty na kampanię możemy przyjmować dopiero teraz, gdy zarejestrowaliśmy komitet. Odnotowujemy wpłaty indywidualne, od ludzi, a nie od żadnych środowisk politycznych. Pan Ryszard po prostu nie rozumiał tego, że wśród nas są osoby o poglądach od prawa do lewa i jeżeli chcemy coś zmienić wspólnie w Sopocie, to musimy iść razem do wyborów, nie wytykając sobie niczego i nie szydząc ze swoich poglądów.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (135)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.