stat

Rozmowy z kandydatami: Elżbieta Jachlewska

Elżbieta Jachlewska została kandydatką Lepszego Gdańska na prezydenta Gdańska. Jest ekonomistką, absolwentką  europeistyki. Od 25 lat zarządza finansami w firmach i organizacjach. Ekspertka prawa pracy, rachunkowości i przedsiębiorczości, przez 15 lat prowadziła własną działalność gospodarczą.  W zeszłym roku przyjęła propozycję objęcia funkcji prezeski w Stowarzyszeniu Biało-Zielone, promujące kobiety grające w piłkę nożną. Mężatka, matka dwojga dzieci.
Elżbieta Jachlewska została kandydatką Lepszego Gdańska na prezydenta Gdańska. Jest ekonomistką, absolwentką europeistyki. Od 25 lat zarządza finansami w firmach i organizacjach. Ekspertka prawa pracy, rachunkowości i przedsiębiorczości, przez 15 lat prowadziła własną działalność gospodarczą. W zeszłym roku przyjęła propozycję objęcia funkcji prezeski w Stowarzyszeniu Biało-Zielone, promujące kobiety grające w piłkę nożną. Mężatka, matka dwojga dzieci. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Kontynuujemy cykl rozmów z kandydatami na prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu, którzy już oficjalnie zadeklarowali start w jesiennych wyborach samorządowych. Dziś rozmowa Elżbietą Jachlewską, kandydatką ruchu miejskiego Lepszy Gdańsk. Wcześniej przedstawiliśmy rozmowę z kandydatem PiS Kacprem Płażyńskim, z urzędującym prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, z kandydatką Nowoczesnej Ewą Lieder oraz z prof. Andrzejem Ceynową, kandydatem z ramienia SLD. W przyszłym tygodniu, w czwartek 14 czerwca, opublikujemy rozmowę z Piotrem Melerem, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Sopotu.



Na kogo na ten moment zagłosował(a)byś w wyborach na prezydenta Gdańska?

Pawła Adamowicza

27%

Andrzeja Ceynowę

5%

Elżbietę Jachlewską

22%

Ewę Lieder

5%

Kacpra Płażyńskiego

27%

Jarosława Wałęsę

14%
Katarzyna Moritz: Gdy w zeszłym tygodniu podążaliśmy Biskupią Górką do miejsca, w którym usłyszeliśmy, że to właśnie pani zostanie kandydatką Lepszego Gdańska na prezydenta miasta, po drodze witała się pani z kilkoma osobami wymagającymi wsparcia. Skąd je pani zna, pomaga im pani?

Elżbieta Jachlewska: Znam je w większości, działam na Biskupiej Górce [w stowarzyszeniu Waga - red.] niemal dziewięć lat. Jak kręciliśmy film fabularny o naszej dzielnicy "Powrót Nataniela W.", to wywołał on wielkie poruszenie i mieszkańcy wzięli w nim bardzo chętnie udział. Uważam, że to był jeden z fajniejszych projektów jakie realizowałam, włączający mieszkańców, a tym samym była to świetna rewitalizacja społeczna. Przy okazji miało to wymiar edukacyjny, mieszkańcy poznawali historię postaci historycznych związanych z Biskupią. Przez wiele lat nie udało nam się tak zbliżyć z mieszkańcami, jak przy tym filmie.

Kwestie społeczne postawiła pani na pierwszym miejscu w swojej prezentacji wyborczej. Jakimi konkretnie sprawami chciałaby się pani zająć jako prezydent Gdańska?

Ruch Społeczny Lepszy Gdańsk stawia na poprawę jakości codziennego życia mieszkańców w  dzielnicach. Dla nas priorytetami nie są wielkie inwestycje, te już mamy. My koncentrujemy się na lepszej edukacji powszechnej, chcemy by za 5 lat każde dziecko miało miejsce w publicznym żłobku i przedszkolu. Ale najważniejsza jest dla nas przyszłość, a statystyki GUS-u pokazują, że w 2050 r. podwoi się nam liczba mieszkańców 60+, w porównaniu z dzisiejszą demografią i dlatego przygotowaliśmy w Lepszym Gdańsku kompleksowy program poprawy opieki dla ludzi starszych, przykutych chorobą do łózka i osób z niepełnosprawnościami. Bardzo ważna jest profilaktyka zdrowia, rekreacja, codzienna gimnastyka, spacery, jazda rowerem. Bogata metropolia, jaką jest Gdańsk, ma pieniądze, by się na te zmiany demograficzne sukcesywnie przygotowywać.

14 czerwca opublikujemy wywiad z Piotrem Melerem, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Sopotu.
14 czerwca opublikujemy wywiad z Piotrem Melerem, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Sopotu. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Obecnie zbieramy podpisy pod projektem uchwały obywatelskiej zwiększającej dostępność mieszkańców do domowych usług opiekuńczych. W Gdańsku zaledwie 1,3 tys. osób korzysta z domowych opiekunek, dofinansowanych przez miasto, a pomocy potrzebuje kilkanaście tysięcy starszych i schorowanych osób.

Dla mnie osobiście jedną z najważniejszych spraw jest wprowadzenie lepszych zasad w przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Uczestniczyłam w badaniach na temat przemocy seksualnej, gwałt to jest ciągle temat wstydliwy, zamiatany pod dywan.

Czy chciałaby pani w związku z tym utworzyć w Gdańsku nową instytucję, która by pomagała tym kobietom?

Tak. Kobiety nie chcą chodzić na rozprawę do sądu, bo się boją stanąć twarzą w twarz z gwałcicielem czy nieprzychylną ekipą sędziowską. W Gdańsku brakuje przyjaznej placówki dla nich. Oczywiście mamy Centrum Praw Kobiet, Centrum Interwencji Kryzysowej, kilka stowarzyszeń i fundacji, które pomagają, ale środki finansowe na tę pomoc są symboliczne, więc często jest tak, że kobiety odsyłane są od jednego miejsca do drugiego, a one już nie mają siły i trzeci raz już o tym nie opowiedzą.

Kolejną istotną kwestią są na pewno sprawy mieszkaniowe. W Gdańsku na mieszkanie komunalne czeka ok. 2,4 tys. rodzin, na socjalne ok. 1,9 tys., a z drugiej strony obecni najemcy często za mieszkania nie płacą. Czy Gdańsk potrzebuje więcej tego typu mieszkań komunalnych czy lepiej budować TBS-y? W jakim kierunku powinna pójść pomoc dla osób potrzebujących mieszkań?

W poprzednich tygodniach zamieściliśmy rozmowy z Kacprem Płażyńskim (PiS)...
W poprzednich tygodniach zamieściliśmy rozmowy z Kacprem Płażyńskim (PiS)... fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
W zeszłym roku Lepszy Gdańsk zorganizował panel polityki społecznej, na którym omawialiśmy różne rozwiązania. Potrzebujemy więcej mieszkań komunalnych, ale też rozsądnej polityki mieszkaniowej. Moim zdaniem musimy jednak głównie, jako miasto, zadbać o te istniejące już mieszkania, latami nieremontowane. W naszym stowarzyszeniu na Biskupiej mieliśmy zgłoszenie od pani, że jej dziecko spało z kotem dlatego, że szczur latał po mieszkaniu. Kobieta obok pokazywała nam, że zimą ma sople w mieszkaniu. Od roku sprawdzamy, wysyłając ciągłe zapytania do urzędu w trybie dostępu do informacji publicznej, jakie fundusze na remonty ma Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych, bo na pewno te osoby takie potrzeby zgłaszają. I jak podejmowane są decyzje o tym, które mieszkania idą do remontu.

A co z zadłużeniami, jak je wyegzekwować?

Brałam udział w pracach nad innowacyjnym programem koordynowanym przez MOPR, który ma wejść w Gdańsku. Ma to być pilotażowy projekt wspomagający osoby z zadłużeniem czynszowym. Uważam, że to jest bardzo dobry projekt. Mobilizuje on osoby z zadłużeniem do tego, żeby na raty, krok po kroku, spłaciły swój dług i płaciły czynsz za mieszkanie na bieżąco. Do każdej osoby zadłużonej trzeba podchodzić indywidualnie, z empatią, nauczyć te osoby planować domowy budżet, pomóc znaleźć pracę interwencyjną, udzielić pomocy z zamianą mieszkania lub prawnej.

Kwestie środowiskowe też są pani bliskie. Co pani sądzi o awarii przepompowni i czy miasto powinno wypowiedzieć umowę SNG?

Nasze diagnozy w Lepszym Gdańsku pokazują, że obecnie w Gdańsku nie myślimy o tak zwanym zrównoważonym rozwoju i kwestii środowiskowej i o tym, co my zostawimy przyszłym pokoleniom. Wyciąć wszystko, zabetonować, ale co będzie potem? W pierwszej kolejności należy myśleć bardziej odpowiedzialnie. Trzeba stworzyć strategie i narzędzia kontroli, żeby takie instytucje jak SNG brały to pod uwagę.

Myślę że tutaj trzeba zweryfikować wszystkie umowy i sprawdzić jakie nakłady inwestycyjne SNG poniosło, co faktycznie zrobili i co trzeba jeszcze zrobić, by na przyszłość uniknąć tych zaniedbań. Często obserwuje, że firmy które przychodzą z zewnątrz, są nastawione bardziej na zysk, a niekoniecznie na to, żeby pozostawić po sobie coś, co dobrze funkcjonuje.

Jest pani ekonomistką, co pani sądzi o istnieniu kilkunastu miejskich spółek. Przeciwnicy Adamowicza podkreślali w minionych kampaniach wyborczych, że w zasadzie ukrywają one realne zadłużenie miasta. Zgadza się pani z tą tezą?

... i z obecnie urzędującym prezydentem Pawłem Adamowiczem...
... i z obecnie urzędującym prezydentem Pawłem Adamowiczem... fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Nie znam obecnie dokumentów dotyczących tych spółek, bo nie ma do nich dostępu dla zwykłej mieszkanki. I to chcemy zmienić. Wiem, że jakbym sobie przeznaczyła na analizy dwa tygodnie i dostała wszystkie dokumenty, to bym dokładnie wiedziała, co się w danej firmie dzieje, bo umiem czytać sprawozdania finansowe, także między słowami. Wiem, że rozdrobnienie nigdy nie służy niczemu dobremu. Obecnie GZDiZ, DRMG i GZNK często spychają na siebie niewygodne działania, a może gdyby to była jedna firma to działałaby sprawniej.

Zgodnie z wymogami unijnymi w 2013 roku wprowadzono w Polsce reformę śmieciową. Ale gminy mogły wybrać formę poboru opłaty od mieszkańców. Czy w Gdańsku powinno płacić się za odbiór śmieci od metrów kwadratowych?

W naszym środowisku jest bardzo dużo osób wrażliwych ekologicznie, które dbają, by tych śmieci było jak najmniej. Nie używają plastików, segregują, robią kompostowniki, takie osoby powinno się nagradzać. A w Gdańsku przyjęto błędne rozwiązanie, by łatwiej urzędowi było wyliczyć stawki za śmieci. Jest to niesprawiedliwe, szczególnie dla osób samotnych. My chcemy to zmienić. W gronie Lepszego Gdańska są eksperci z Partii Zieloni, m.in. Monika Bernatowicz i organizacji ekologicznych, szykujemy kompleksowy program ekologiczny dla Gdańska.

Są też proste sprawy, do załatwienia od ręki, chciałabym na przykład, żeby w Gdańsku doszedł do skutku projekt maszyny do recyklingu, czyli idąc do sklepu możemy przy okazji zakupów, wrzucić do niej np. puste puszki, butelki i jeszcze parę groszy zarobić. Wystarczy chcieć, miasta europejskie tak robią.

Czy podróżuje pani komunikacją miejską?

Muszę jeździć samochodem ze względu na to, że często jeżdżę do kilku firm z teczkami dokumentów czy rzeczami do prezentacji. Mieszkam pod Kowalami, dojazd stamtąd w jakiekolwiek miejsce jest sporym wyzwaniem. Moja córka, która dojeżdża do szkoły na Żabiance, niestety często stoi w korku w autobusie, który utknie na Świętokrzyskiej.

W jakim kierunku powinien pójść rozwój komunikacji w Gdańsku?

... i Ewą Lieder, z Nowoczesnej...
... i Ewą Lieder, z Nowoczesnej... fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
W centrum Gdańska komunikacja publiczna jest w miarę rozbudowana, ale w dzielnicach ościennych jak Osowa, Szadółki, to jest problem. Trzeba stawiać na ten rodzaj transportu ze względu na mniejszy wpływ na smog, zanieczyszczenie czy korki. Spójrzmy na Sztokholm, gdzie właściwie wjazd do centrum, dla osób tam nie mieszkających, jest zabroniony i wszyscy poruszają się raczej transportem publicznym, to się sprawdza.

Była już pani w Forum Gdańsk? Czy zgodziłaby się pani na tak dużą inwestycję w centrum miasta?

Jeszcze nie, słucham na razie opinii. Nie zgodziłabym się na taki obiekt, jakkolwiek centrum handlowe w środku nie byłoby piękne, bo na zewnątrz, umówmy się, nie jest, to badania pokazują, że mamy już dosyć centrów handlowych w śródmieściu Gdańska.

Zastanawiam się, co my zrobimy z tymi centrami, które za kilka lat opustoszeją? Nie przerobimy je przecież na mieszkania komunalne. Na świecie od tego typu obiektów się powoli odchodzi.

Nie jest pani generalnie zwolenniczką dużych i kosztownych inwestycji. Czy są takie od których by pani odstąpiła, jak droga pod Pachołkiem?

Tu są zdania podzielone, bo mieszkańcy Oliwy czy Osowej bardzo by chcieli mieć łatwiejszy dojazd i to właśnie oni stoją w korkach, a nie ci mieszkający bliżej centrum. Droga Zielona i Tunel pod Pachołkiem jest na razie inwestycją w zawieszeniu, bo rząd PiS jasno się określił że nie będzie centralnego wsparcia dla tej inwestycji, nie dadzą zielonego światłą na dotacje z UE.

W Gdańsku potrzebujemy natychmiast zupełnie nowej, całościowej wizji planu transportowego. Cały czas wizję komunikacji opieramy na planach tzw. Ramy Komunikacyjnej Trójmiasta, z lat gierkowskich. Po 50 latach czas ją włożyć głęboko do szuflady i opracować strategię na miarę nowoczesnej metropolii europejskiej. Lepszy Gdańsk proponuje Okrągły Stół w tej sprawie. Trzeba zawierzyć mieszkańcom i skonsultować to z nimi.

Czyli głównie będzie się pani wsłuchiwać w głosy mieszkańców? Nie obawia się pani, że to za mało na zwycięstwo w wyborach?

W Lepszym Gdańsku cały czas się w nie wsłuchujemy, ale obecnie, gdy ogłosiliśmy nasz start w wyborach, mamy bardzo dużo zgłoszeń z prośbą o interwencje, to pokazuje że ludzie nam ufają i liczą, że my zajmiemy się ich różnymi problemami.

...i prof. Andrzejem Ceynową, kandydatem SLD.
...i prof. Andrzejem Ceynową, kandydatem SLD. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Pokazaliśmy już, że potrafimy nadać ton dyskusji, jak w przypadku naszego pomysłu na darmowe bilety dla dzieci, który został zapożyczony. Obecnie zbieramy podpisy pod zmianami w ustawie o dostępie do usług opiekuńczych. Może innych polityków zainspirujemy, nie ma problemu.

Lepszy Gdańsk nie chce ulegać komentarzom, że nie mamy szans w tych wyborach. Wystawiamy maksymalną liczbę kandydatów. Jesteśmy przekonani, iż uda nam się wprowadzić radnych. Startują osoby, które są znane w swoich środowiskach i dzielnicach, które na swoje nazwisko pracują już kilka lat, jak Jolanta Banach, Jędrzej Włodarczyk, Łukasz Cora, Piotr Pawłowski. Oni już zrobili wiele rzeczy dla naszej społeczności. Niektóre z działań nie są widoczne, bo dotyczą wsparcia pojedynczych osób - przykładem mogą być interwencje Joanny Sobańskiej [ma być kandydatką na wiceprezydenta ds. polityki społecznej - red.], która wspiera osoby mające problemy z eksmisją. Mam przekonanie, że to najwyższy czas, by ruch miejski zajął się samorządem.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (327)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.